Łowisko Jerzyn

z pasji do wędkarstwa…

Wiosenny spławik.

Decyzja zapada dość spontanicznie , wieczorem jedziemy na rybki tj. w piątek 11.05.2018r..

Cel wypadu - wędkarstwo sportowe spławikowe , miejsce stanowiska - 50 i 51 Jezioro Jerzyńskie . Skład ekipy ,Przyjaciele Jutrzenki -Rafał,Sebastian, Szymon i Franek. Na przystań wjeżdżamy przed 19 - tą , jak zwykle spóźnieni, nastroje bojowe , pogoda sprawdzona w ICM - bez opadów.
Wędkowanie zaczynamy około 20 - tej po uprzednim intensywnym nęceniu,w wodzie lądują trzy odległościówki i jeden piker . Są pierwsze ryby, piękna płoć Franek oraz kilkanaście dużych krąpi i leszczyków ,brania występują praktycznie bez większych przestojów. Tuż przed 21-szą jest piękne branie na odległościówkę , no i bingo piękny karp wcięty -idzie w jezioro wybiera około 50 metrów żyłki i nagle po około 10 minutach zmienia koncepcje ,zwrot i azymut trzcinowisko . Trwa to jeszcze około 5 minut no i 1:0 dla Gospodarzy. O to chodzi , piękny hol , równa walka , szkoda tylko że nie zobaczyliśmy w której kategorii wagowej chodził. Mijają kolejne minuty i na pikerka u Frania konkretne przygięcie , prawdopodobnie karp ,hol dość dynamiczny ok. 5 minut , widzimy go przy pomoście ok. 3kg , chwytam podbierak , gwałtowny odjazdno i przegrywamy 2:0 ( Lech z Jagielonią też tyle przegrywał ....) mecz trwa i w ekipie coraz większa mobilizacja . Teraz słyszymy poruszenie na 50 -ce jest karp ale maluszek niecały kilogram. Zaczęły się mocne wyładowania atmosferyczne, na szczęście gdzieś daleko. Noc w pełni ,cały czas bawią się z nami blade twarze ,u sąsiadów ponownie hasło , że kolejny karp na wędce, tym razem powyżej kilograma, u nas podobnie ale ponownie spinka przy pomoście... Przed drugą w nocy Franek idzie się przespać , pozostali twardo łowią i po drugiej jest branie u Szymka , pierwszy japoniec ląduje w siatce . Kilka minut później ponownie spławik chowa się pod lustro wody , 15 minut walki na zestaw odległościowy i karp około 3 kilogramy ląduje na macie. Fotka, buźka i do wody. Następne branie u Szymka i pierwszy złoty lin na brzegu. Walczymy dalej , zaczyna świtać jest sygnał ze stanowiska obok, że kolejny karp ale .....kilka minut holu i jednak piękny lin ląduje w podbieraku. Jedziemy , nie gaśniemy -Sebastian ponownie ma brania ,spinka ładnego karpia po 10 minutach holu i już za jasnego, piękny lin wygrywa bitwę oplątując żyłkę o trzcinę. O szóstej nad ranem do gry wraca Franek i zaczyna intensywnie odławiać leszczyki oraz piękne wzdręgi . Przepiękne widoki zamglonej wody i jest kolejne branie z konkretnym odjazdem i parkowaniem w trzcinach. Utrata zestawu nie zniechęca mnie do dalszej rywalizacji . Czas wędkowania dobiega końca ,jest godzina 8.55 , pierwsze promienie słońca przebijają przez zamglone niebo , powieki opadają i słyszę gdzieś w oddali głos Frania że jest branie, wędka wjeżdża z pomostu do wody . Na szczęście wieloletnie doświadczenie poskutkowało i zapobiegawczo poluzowałem hamulec , zacinam i mur jakiego poprzednio nie czułem ,ryba idzie w jezioro co najmniej 50 metrów , na pomoście szybko melduje się Sebol a przeciwnik zmienia taktykę i zawraca w kierunku trzcin na prawej stronie . Cóż, totalny spokój i karp ląduje ...w trzcinach . Decyzja zapada , telefon do naszego Gospodarza potrzebujemy wsparcia z wody , mija 10 minut i Grzesiu dobija łodzią do pomostu a karp w tym momencie zmienia taktykę i wychodzi ponownie na otwarta wodę . Wsiadamy z Frankiem do krypy ,pamietając o podbieraku i macie karpiowej . Kapitan pokładowy - Grzegorz obiera kurs na obiekt naszej wyprawy. Mamy kibiców , dwóch spiningistów bacznie obserwuje nasze poczynania. Pompowanie wędziskiem ,odjazdy ryby i tak przez około 30 minut, po których pod powierzchnią lustra wody ukazuje się obiekt naszych westchnień, karp królewski na oko 6-7 kilogramów . Kolejne 15 minut i Franiu jak na swój krótki staż w wędkowaniu , skutecznie i profesjonalnie za pierwszym podejściem podbiera naszą rybkę . Jesteśmy na pomoście , karp leży na macie w pełnej krasie , są zdjęcia ,gratulacje , waga pokazuje 8,6 kg więc rekordzik na odległościówkę pobity o niecałe 4 kg. Zestaw odległościowy -żyłka główna 0,18mm -przypon 0,14mm , czas kończyć, i wracać do domku . 

 

Wynik końcowy 5:4 dla karpi , wędkarstwo spławikowe to jednak piękna dyscyplina - wyrównana walka, emocje do samego końca , powrót do przeszłości i wspomnień sprzed 20 lat... warto było ....

Pozdrawiamy i do zobaczenia w Jerzynie...na prawdę warto ...

Ekipa Przyjaciół Jutrzenki

Copyright © 2018 - Wszelkie prawa zastrzeżone dla Łowiska Jerzyn